[wpdreams_ajaxsearchpro id=1]
Kogut sandaczowy, przynęta (nie)doskonała
kogut

kogut sandaczowyŻeby nie było, że jakieś świętokradztwo tu czynię, że ośmielam się marne słowo na koguta powiedzieć. Sam łowię na koguty bardzo często, lubię tę przynętę. Jednak narosło wokół niej tyle mitów, że warto choć część z nich rozwiać. Z drugiej strony, przynęta jest traktowana jak relikwia, jej kształt to absolutna świętość. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka niekonsekwencji i niedoskonałości „przynęty doskonałej”

·Siła zacięcia. Panuje powszechne przekonanie „sandacz ma twardy pysk, dlatego kogut musi być uzbrojony w kotwiczkę”. W latach 80 tych i 90 tych nikt jakoś nie narzekał na twardość pyska sandaczowego. Otóż 3 groty kotwiczki jest dokładnie 3 razy trudniej wbić niż jeden. Siła rozkłada się na trzy groty. To się dzieli nie dodaje. 

Cały sens stosowania kotwiczki leży gdzie indziej…

Otóż kogut sandaczowy ma oczko nieprostopadłe do osi (rozwinę ten temat później) Takich główek z pojedynczym hakiem nie ma w handlu. Dlatego robi się je jako dedykowane do koguta. Wokół kotwiczki można owinąć drut, wokół haczyka pojedynczego nie bardzo. Haczyk do takiej główki z odchylonym oczkiem jest trudno umocować. Dlatego też stosowanie kotwiczek ma sens technologiczny.


Spadanie ryb podczas holu. Sandacz podczas holu lubi spadać (bo ma twardy pysk) dlatego stosujemy kotwiczki. Otóż i w tym punkcie mamy błąd rozumowania. Lepiej jest mieć rybę zapiętą za jeden duży hak, niż za dwa groty kotwiczki, gdyż przy każdym potrząśnięciu głową jeden grot próbuje wyrwać drugi z pyska. Jeśli ryba pochwyci koguta bokiem i tak zostanie zacięta, za dwa groty, to pojedynczy hak ma szanse się obrócić (zadziała jak przegub), kotwiczka nie. Na kotwiczkę będzie działał moment zginający, próbujący wyrwac kotwiczkę z paszczy.


Chwytność – ta cecha na pierwszy rzut oka przemawia na korzyść kotwiczki, ale czy do końca? Nasz przynęta nie obraca się tak jak błystka obrotowa. Pożądanym jest zapięcie ryby za podniebienie, za górną wargę. W przypadku obrotówki jest to rachunek prawdopodobieństwa. Trzykrotnie większe prawdopodobieństwo takiego zapięcia ryby jest przy obracającej się kotwiczce, niż pojedyncym haku. W przypadku każdego jig, w tym koguta przynęta ta, nie obraca się, a więc możemy tak usytuować hak, aby był ustawiony do góry.

Często zdaża się przy ciężkich kogutach, że groty kotwiczki naprawdę niewiele wystają ponad ołowianą główkę. Pod względem chwytności chyba lepiej mieć pojedynczy duży hak, niż trzy groty niewiele wystające. Jeśli damy zbyt dużą kotwiczkę, nie będzie ona zgodna z regulaminem i zdrowym rozsądkiem. Jeśli już stosujemy kotwiczkę, bardzo ważne jest, aby jeden grot był w górę, a dwa pozostałe w dół. Naszym celem jest zapięcie ryby za podniebienie, tam mamy mieć skierowaną siłę uderzenia. Jeśli trafimy na ten grot i tylko na ten, siła już nam nie będzie się dzielić. Dwa groty kotwiczki skierowane w dół wystają tam mniej niż jeden, a więc nasz kogut jest mniej czepliwy.

Reasumując. Prawdopodobieństwo, że ryba się zapnie na jeden z trzech grotów jest teoretycznie większe, niż że zapnie się na pojedynczy grot i tylko tyle mamy na obronę kotwiczki, bo siła zacięcia na pojedynczym grocie jest większa. Fakt, że siła na pojedynczym haku jest większa działa przeciw kotwiczce. Mamy do wyboru: jeden porządny pojedynczy grot, czy trzy byle jakie, z których dwa lubią czepiać się dna.


Sztywność koguta a siła zacięcia. Kotwiczka do główki jest przymocowana za pomocą stosunkowo cienkiego drutu owiniętego wokół kotwiczki. Otóż poza łatwością technologiczną przy wykonaniu, mam zasadniczą wadę. Takie mocowanie nie jest sztywne. Nie jest ani sztywne, ani przegubowe. Kotwiczka pod działaniem siły początkowo odgina się. Nie jest to korzystne.

Jak to się ma do siły zacięcia? Ano trochę tak jakby gwoździe wbijać sprężynującym, albo gumowym młotkiem.  Haczyk jigowy zatopiony w główce jest dużo sztywniejszy. Jeśli chcemy nadal stosować kotwiczkę nad sztywnością tego mocowania musimy pokombinować. Alternatywą jest przegub, aby kotwiczka momentalnie ustawiła się w pozycji gwarantującej sztywne zacięcie.


Długość przynęty a umiejscowienie grotów. W przypadku kotwiczki mamy główkę, a zaraz za nią kotwiczkę i długie pióra wystające daleko poza groty kotwiczki. Haczyk jest zasadniczo dłuższy i łatwiej haczykiem przekroczyć połowę całkowitej długości przynęty. Na wszystkie te wady kotwiczki w stosunku do pojedynczego haka musimy się godzić jeśli chcemy mieć oczko odchylone do tyłu. Po prostu taka jest technologia koguta, obarczona wadami. Po co w ogóle odchylać oczko do tyłu? Czy jest to konieczne??

Odchylenie oczka a praca koguta. Po co w ogóle to oczko jest odchylone? Na ten temat przeczytałem wiele bzdur, często kopiowanych później jeden od drugiego. Nawet w artykułach się te teksty znalazły. Otóż odchylenie oczka jest po to, żeby środek ciężkości wypadał przed oczkiem. Jeśli środek będzie przed oczkiem, kogut będzie pikował główką w dół, co oznacza, że pióra będą podążać za główką. Absolutnie tak ma być, opad ma wyglądać tak, że kogut podąża do dna wyraźnie główką do dołu. Czym oczko będzie bardziej przesunięte w tył, efekt ten będzie wyraźniejszy.Nasz sandaczowy kogut ma się zachowywać jak latawiec (tyle, że w odwrotną stronę) Latwaiec ma uzdę, latawiec ma ogon. Siła nośna tworząca na latawcu jest równoważona jedną siłą pochodzącą z linki.

Podobnie jest z naszym kogutem, opadając ma maksymalnie napinać linkę. Czym będzie chciał bardziej pionowo spadać, tym będzie lepiej napinał linkę. Wszystko pięknie przy opadaniu. Niestety przy takim umiejscowieniu oczka mamy tez maksymalny opór przy podbijaniu.

W prasie wędkarskiej i na forach przeczytałem, że takie umiejscowienie oczka ma umożliwić niemal pionowy start. Niestety tak nie jest. Zapewnia na pewno maksymalny opór przy podbijaniu, co jest mordęgą dla kołowrotka. Przy ciężkich kogutach, praktycznie niemożliwe staje się podbijanie ręką, kogut stawia straszliwy opór, co wymusza bardzo sztywne wędziska.

Czy tak musi być? Otóż często to oczko do tyłu jest za bardzo odchylone. Trzeba to wyczaić, osobiście wyważyć. Zależy to od kilku czynników. Od wyporności piór, czym więcej piór, tym pióra same w sobie ustawiają koguta główka w dół. Od wielkości i materiału kryzy. Kryza tez daje wyporność, działa jak statecznik.

Zależy również od grubości linki. Gruba linka tworzy balon, ustawia się przy samym kogucie pionowo, co wymusza większe przeciążenie na przód główki. Cienka linka nie ma takiego balonu, ustawia się pod bardziej korzystnym kątem, przez co samo przeciążenie może być sporo mniejsze.

Skoro mamy mniejsze przeniesienie środka ciężkości na przód, a kogut już pracuje poprawnie opadając główką w dół, to i mniejszy opór przy podbiciu, a więc możemy zastosować delikatniejsze wędzisko.


Rozwiązania praktyczne: Otóż kolejny raz okazuje się, że najtrwalsze są prowizorki. Koguty wiążę na główkach jigowych. Obcinam wypustkę, która ma trzymać gumkę, zostawiam samą kulkę. Wyważam, przez doklejanie na super glue kawałków taśmy ołowianej z przodu główki, wg potrzeby. Zdaję sobie sprawę, że to prowizorka i trzeba wypracować własną w miarę uniwersalną główkę, ale jak wiadomo prowizorki są najtrwalsze.

O efektach projektowania główki do koguta pod haczyk obiecuję, że poinformuję

Opisałem całą listę problemów zwiazanych z kogutem. Mam nadzieję w komentarzach przeczytać pomysły na rozwiazanie tych problemów. Bardzo jestem ciekaw jak sobie z tym radzicie.


  1. Bardzo mądre rzeczy piszesz Kolego 🙂

    Myślę, że to wszystko w teori wyglada fajnie – jak to tłumaczą fachowcy od kogutów, ale myślę że na pracę kogutów mają wpływ nie tylko kotwica czy umiejscowienie oczka na główce, myślę że dużo do "gadania" ma tu sama ilość piór i ich długość jak i ich usytuowanie. Samo umiejscowienie oczka mogłoby mieć wpływ w przypadku łapania na cienką linkę, bo tak jak piszesz przy grubszej bedzie ona stawiała dość duży opór przy opadzie i bedzie zmieniała pracę przynęty.

    Ja przymierzam się od dłuższego czasu, żeby kręcić samemu koguty i bedę stosował standardowe na pojedynczych hakach, choćby z dwóch powodów, po pierwsze (tak jak napisałeś) haki są dłuższe, a po drugie dedzie o wiele mniej zaczepów niż w przypadku kotwicy.

    Pozdrawiam 

    Zbyszek

     

    • Dotknąłeś sedna. Linka jest absolutnie najważniejsza. Jak jest minimalnie za gruba robi się balon, sama linka ma swoją wyporność (ok 5g na 30m). Juz tak było, że ja łowiłem i miałem cały czas brania a kolega z łódki marudził, że nie ma brań. Brania może miał, ale ich nie czuł. Koledzy uzywali 2 razy grubszych linek.

      Rybom ta grubość i widoczność sama w sobie nie przeszkadza, ale nie szło nic zaciąć, bo zanim zniwelowałeś balona, to było po zawodach i szybkość kija, zacięcia, to wszystko było na marne.

      Zaczepów na koguty nie notowałem. Wszystkie które straciłem, zwyczajnie odstrzeliłem

      • 1 said on 1 lutego 2013

        My na brzuzce z Dizzym straciliśmy całą paletę kogutów. A odstrzelić to można było sobie co jedynie łeb.

        • Bo się uparliście na jeden jedyny zaczep w całym stawie 🙂

          • Hehehe

            Chyba masz rację, ale próbowaliśmy nawet odczepiać przy użyciu specjalistycznych narządów:)

            a i owszem złapał on za wolfram przed przynetą ale przy ciągnięciu puszczał wolfram, a kogut dalej piał pod wodą na jakimś korzeniu:)

             

  2. Na kogucika próbowałem coś złapać niestety bez efektu. ale może w tym sezonie będzie lepiej.

  3. W minionym sezonie spędziliśmy wiele godzin na rozmowach o tych zaganianiach teoretycznych na temat kogutów, myślę, że teraz przyszła pora na sprawdzenia teorii i praktyce. Wydawało byt się, że do sezonu jeszcze kawał czasu ale przecież musimy zacząć od wyprodukowania samodzielnie koguta od podstaw więc jeżeli możesz Sławku to pisz do mnie, musimy zrobić zrzutkę na dwóch i wyprodukować formy i pierwsze prototypy by na maj było wszystko gotowe:)

  4. Myślę że kiedyś i ja nauczę się takiej techniki połowu. Bo jak na razie spinning to dla mnie czarna magia. 😉

  5. bardzo fajny tekst, nie było mi dane spróbować tej metody ale czemu by nie w tym roku spróbować:)

  6. Ciekawe spostrzeżenia! A wydaje się to wszystko takie proste.

  7. Proste czy nie to i tak bez odbytych godzin nad wodą nie ma efektów. Teoria teoria akażdy i tak swoje wie;p w ubiegłym roku nie było mi dane ale w tym ruszę zaraz po 1 czerwca:)

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven − 8 =

Przejdź do paska narzędzi