Author Posts

1 czerwca 2014 at 5:23 pm

Dzisiaj nadszedł długo oczekiwany przez wielu czas i sezon połowu sandacza.Życzę wszystkim miłośnikom połowu tej ryby taaaaakiego sandacza.Chociaż dużych ryb u nas jak na lekarstwo,a co dopiero duży sandacz przy rozpowszechnionym na naszych wodach na dużą skalę kłusownictwie i pseudowędkarzach,którzy żadnej rybie nie przepuszczą nawet w okresie ochronnym.Może się jakiś uchował i ktoś z nas będzie miał szczęście powalczyć z naprawdę dużą rybą czego sobie i Wam wszystkim życzę.Połamania kija.

18 października 2013 at 2:56 pm

Żart nie żart ale każdy ma swoje tajemnice. Ja też mam takie tajne miejsca. Niektóre sa tak tajne,że nawet sam o nich boję się myśleć 😉

18 października 2013 at 2:03 pm

@Wawrzek to Ty nie wiesz że kocury polują samotnie 😀

-to tylko taki żart 😉

18 października 2013 at 12:56 pm

Nie no pewnie, Twoje tajne rajdy są Twoje :-D, bardziej mi chodzi o wspólne powędkowanie z łódki pod okiem bardziej doświadczonego kolegi. Jakiś inny termin sobie dogadamy zatem jak będziesz miał możliwość to daj mi znać i się dostosuję.ok? dzięki

18 października 2013 at 12:08 pm

Wawrzek 🙂
Powiem otwarcie, na rajd po wszystkich najtajniejszych miejscówkach, niektórych tak tajnych, że sam rzadko tam pływam liczyć nie możesz. aż tak wylewny nie jestem.
Poza tym przepłynięcie ponad 20 kilometrów we dwóch nam się nie uda (dodatkowy balast, bagaż)

Jak się nic nie zmieni, popłynę jutro samotnie.

Ale dobra wiadomość jest taka, że ja wielokrotnie pływam sam i miejsce na łódce jest. Umówimy się, zabiorę cię.

18 października 2013 at 7:46 am

Hej

Gar4field, chętnie się dołączę do wyprawy, najlepiej w któryś weekend. Planujesz wyprawę w październiku czy listopad?

17 października 2013 at 11:10 am

Przyjęło się, że sandacze łowi się w zalewie. Świadome chodzenie za sandaczem nad Pilicą, gdy pod nosem jest zalew? to już dla wybitnych samotników, albo dla tych, co mieszkają nad rzeką.
Ale chętnie też bym poczytał o waszych doświadczeniach sandaczowych nad Pilicą.

Mnie odstrasza od sandaczowania w pilicy ilość zaczepów. Z troczkiem jakoś sobie radzę, ale cokolwiek ciężej to lekko nie ma.

Planuję całodzienną wyprawę turystyczno badawczą w poszukiwaniu sandaczy w zalewie, bo tam gdzie zwykle o tej porze roku je łowiłem są ich śladowe ilości, albo ich całkowity brak.

15 października 2013 at 2:12 pm

Hehe, no racja, ja muszę dojechać z Łodzi więc codziennie nie jestem w stanie być ale będę machał.
Pamiętajcie o mnie jakbyście mieli kiedyś miejsce na łódce na Zalewie,ok? Chętnie bym się wybrał, bo samemu to na początek raz, że smętnie, a dwa że trochę niebezpiecznie myślę – a może się mylę?

15 października 2013 at 12:22 pm

Faktycznie ciężka sprawa z sandaczem w tym roku. Przede wszystkim nie można się poddawać. Mam miejscówkę w której bankowo są sandacze,jednakże ostatni kontakt miałem tam 2 tyg.temu. Mam blisko więc jestem tam praktycznie codziennie. Stare przysłowie pszczół mówi „machaj wędą-ryby będą” 😉

15 października 2013 at 10:57 am

Tu nawet nie chodzi o wyzwanie, u nas nie ma takich bankowych miejscówek na sandacze jak mają na Wiśle czy Odrze, dlatego trzeba łapać co się trafi. A przy odrobinie cierpliwości, wśród dziesiątek szczupaków i setek okoni kiedyś trafi się sandacz. Takie miejsce warto później odwiedzać co jakiś czas, bo często drugiego i trzeciego też można z niego wyjąć i wtedy możesz nastawiać się typowo na sandacza.
Dlatego ja lubię czasem chodzić na odcinki Pilicy gdzie od dawna nie zaglądałem, raz na jakiś czas odkryjesz ciekawą miejscówkę, być może sandaczową.
I bardzo często łowię na gumy w opadzie, to trochę zwiększa szanse na sprowokowanie sandacza, a wszysytko inne też gumą nie gardzi. Nawet samo pstryknięcie bez zaciętej ryby świadczyc może, że właśnie znalazłeś miejscówkę sandaczową i warto poświącić jej więcej uwagi i wybrać się tam kilka razy o róznych porach dnia i po zmroku. Szczupak raczej tak pstryknąć nie potrafi a jak weźmie to nie sposób go nie zaciąć. Ostatnie sandały wyjąłem z miejsca, gdzie ze 2 miesiące wcześniej coś mi pstryknęło, i to z dokładnością co do metra.

15 października 2013 at 9:51 am

Dzięki za odpowiedź Szymon, no ostatnio właśnie połapałem trochę, tak jak pisałem wcześniej na grupie Zalew/Pilica,
4 szczupaczki i 2 okonie, może rzeczywiście za wcześnie na wyzwania 🙂 będę próbował dalej w takim razie.

15 października 2013 at 8:31 am

Generalnie w Pilicy złapanie wymiarowego sandacza to rzadkość. Poniżej zapory i poniżej szyny sandacze powinny być, raz na ruski rok ktoś coś tam wyjmie. Kilka razy próbowałem, zarówno na spinning jak i na trupka, ale bez efektów. Chyba jednak łatwiej o sandała z łodzi na zalewie, ale nie koniecznie o dużego i niekoniecznie w tym sezonie. 🙂
Jak zaczynasz i chcesz coś połapać, to skup sie bardziej na okoniu i szczupaku, bo sandacz może zniechęcić.

15 października 2013 at 7:52 am

Hej

A powiedzcie koledzy, bo jesteście bardzo doświadczeni, ja dopiero zaczynam – czy w pobliżu zapory jest szansa zasadzić się na sandacza większego? Planuję zrobić taki wypad na wieczór któregoś dnia jeszcze tej jesieni. Jak nie na Pilicy to może na Zalewie?byłby ktoś chętny na łódkę? Chciałbym się z kimś zabrać, trochę się pouczyć. pozdrawiam

21 sierpnia 2013 at 7:48 pm

Łukasz, miejscówka wskazuje że powinna być tam każda ryba, na wiele wypadów w tamto miejsce póki co tylko bolenie miałem. Gumowanie, woblerowanie nie wskazało na inne gatunki, ale raczej tam są.

21 sierpnia 2013 at 9:05 am

Po zakończeniu remontu generalnego w domu, postanowiłem wreszcie wybrać się na chwile nad Pilicę w okolice żelaznego. Łowiłem z podbicia na ciężką główkę między wirami i jeden Okonek uderzył w gumę przy brzegu. Po rozmowie z wędkarzem, który stał tam z federami dowiedziałem sie,że siedzą przy tym moście sumy i sandacze. Rzeczywiście miejsce wygląda zachęcająco, nie wiecie może czy to prawda i czy może miał ktoś tam jakieś efekty.