Author Posts

8 października 2014 at 1:27 am

Za mało wiem zarybieniach żeby cokolwiek liczyć, ale pewne jest że zrobiłby by to kilkakrotnie lepiej niż PZW, które przecież nie jest z budżetu państwa dotowane, a drenuje kasę na boki aż miło.

Co do strażników to sądzę, że 2 konnych zrobi 1 stronę zalewu w ciągu 8 godzin przeciętnie ( w weekend może dłużej, a w tygodniu w złą pogodę zmieszczą się w 4 godzinach). To daje średnio kontrole co 2 dzień w danym miejscu. Do tego sezonowo czy weekendowo można zatrudniać jeszcze 2. Sądzę że koło 200 tys,. brutto by starczyło.

Żeby mieć z 1 mln przychodów trzeba dać wędkarzom zabrać do domu jakieś 30-50 ton rocznie, to wychodzi 20-30zł za kilogram ryby zabranej do domu. To nie drogo, zważywszy, że złapać można więcej, ale limit zabrać nie pozwala.
Ile narybku trzeba wpuścić nie wiem, nie znam się, ale byłoby na to z dużą nawiązką.
Strzelam, że po kilku latach do zbiornika z dorosłą populacja wystarczyło by sypać 10-15 ton narybku za cenę 200-300 tys.
Przy czym produkcja na poziomie 50t rocznie to dla zalewu raptem 25kg/ha czyli nic. Zgaduję że spokojnie przyrost ryb w zalewie mógłby sięgać 200 -500 ton na rok, a przychody z wędkarstwa i ciegnięcia siecią byłby na poziomie 2-5 mln. Wtedy na pilnowanie można też więcej wydać nie mówiąc o zarybianiu. No i byłoby miejsce na schodzenie z cen licencji wędkarskich i walkę cenową z innymi łowiskami.
A co byś powiedział na 10zł za kilogram sandacza zabranego do domu? Niemożliwe? Nie jestem pewien!

Ale to tylko gdybanie, nie znam się na gospodarce rybackiej, tak jak i PZW.

Aha, PZW za dzierżawę zalewu prawdopodobnie nie płaci więcej jak 20-30 tys. na rok. Są gdzieś ustawowo maksymalne stawki określone i kiedys liczyłem, że zalew to maks 50 tys.

8 października 2014 at 12:13 am

Nie mogłem się powstrzymać… musiałem dać ten załącznik.
Nigdy nie należy tracić nadziei 🙂

A propos porządków w PZW. Niedawno sprzątałem swój garaż. Stanąłem przed dylematem, sprzątać czy wysadzić i zbudować od nowa. Dzisiaj wiem, że wysadzenie i zbudowanie od nowa wyszłoby taniej i szybciej…

Natomiast zupełnie merytorycznie odnośnie PZW. Odchodząc od czyjejkolwiek złej woli. PZW jest zarządzane demokratycznie. I tak… feederowcy i spławikowcy przegłosują zakaz trollowania. W zamian trollingowcy przegłosują zakaz nęcenia.Na co feederowcy przegłosują nowy limit szczupakosandaczy.
Itd itd…

Bo ciężko wymagać od jakiejkolwiek grupy, żeby nie dbała o swoje.

Dlatego gdzie są grupy o różnych potrzebach, tam potrzeba jednej osoby władającej tym. Inaczej to się nie uda.

Podobnie jak prowadzenie grupowe jednego samochodu jest delikatnie mówiąc ryzykowne.

Załączniki:
You must be logged in to view attached files.

7 października 2014 at 9:19 pm

Przemek – tu nie chodzi o to aby dać spokój z PZW – to trzeba zmienić! Zasadnicze pytanie – jak to zrobić?
Szymon radykalnie jest za rozpierduchą i prywatyzacją, ja podchodzę do tego bardziej sceptycznie, (inni na razie się nie wypowiadają) Najważniejsze jest to aby o tym mówić, pisać i oczywiście działać – bez tego nic się nie zmieni.
W odróżnieniu od Państw zachodnich tam gdzie rzeczywiście większość łowisk jest skomercjalizowanych – większość ryb śródlądowych po złowieniu wraca do wody – u nas większość do wody nie wraca! Tam wody są „pełne ryb”, strażników można powiedzieć, że nie potrzeba (ze względu na kulturę). U nas w tej chwili strażników czy z ramienia wojewody czy z okręgu jest tyle, że mogą jedynie upilnować Pilicę od „jazu” do „żelaznego” 😉 Załóżmy że taki prywaciarz przejmuje w dzierżawę Zalew Sulejowski i musi na tym zarabiać ( nie prowadzi odłowów sieciowych, nie chce doprowadzić łowiska do bankructwa, chce udostępnić łowisko dla wędkarzy). Ilu będzie musiał zatrudnić strażników aby upilnować swój majątek, ile kasy wyłożyć RZGW za dzierżawę, dogadać z lasami dojazdy do stanowisk i co najważniejsze zarybić odpowiednio łowisko, etc. Koszty nie będą małe. Nie mogę sobie wyobrazić jaki mógłby być koszt licencji na takim łowisku, ile wędkarz mógłby zabrać rybek z łowiska ( przecież nie tyle co teraz :mrgreen: – tzn praktycznie tyle ile się da :wink:. Wprowadzenie C&R mija się z celem, nie u nas, jeszcze nie teraz, gdzieś na kawałkach rzeki tak ale nie ogólnie.
Uważam że totalnej rozpierduchy bez przygotowania alternatywy uwzględniającej zaspokojenie potrzeb wszystkich wędkarzy (członków PZW) nie uda się łatwo przeprowadzić. Ludzie będą oczekiwać czegoś w zamian, czegoś lepszego. Rozpierducha już była (patrz dawne zakłady pracy w samym Tomaszowie) – co z tego wynikło dobrego dla większości ludzi kiedyś tam pracujących?

7 października 2014 at 3:54 pm

Zostawcie na chwilę PZW. Jeśli my, wędkarze nie zmądrzejemy to żadne zmiany nam nie pomogą. I tak wielu będzie kombinować z prądem i innymi tego typu metodami. Na Zalewie Sulejowskim nie ma odłowów gospodarczych( z tego co mi wiadomo) a ryb nie ma. Zawinili wędkarze bo przecież skoro nie ma kontroli to każdy może robić co chce. Tak więc dajmy spokój z PZW bo jeśli nic nie zmieni się na samym dole naszego związku to nie ma sensu wprowadzać zmian na górze. A co do prywatyzacji. Gospodarze zarybią głownie karpiami i innymi rybami na których będzie można zarobić pieniądze. Raczej nikt nie przejmie się mniej popularnymi rybami bo na nich są mniejsze pieniądze.

6 października 2014 at 10:46 pm

Chciałbyś, żeby ustawowo zagwarantować, ze 20% jadłodajni to muszą być bary mleczne w których leniwe nie mogą kosztować więcej niż 5 zł. To już było.
Wolny rynek jest najlepszym gwarantem tego, że zostaną zaspokojone wszelkie możliwe potrzeby w cenach najniższych w jakich możliwe jest zaspokojenie tych potrzeb.

Jeżeli wszyscy będą chcieli produkować pod sieci, to nie będą mieli komu tych ryb sprzedać, a ceny będą śmiesznie niskie. W dodatku wędkarze, którzy w promieniu 100km nie mają gdzie wędki zarzucić, będą w stanie naprawdę sporo zapłacić. Uważasz, że mimo wszystko dzierżawcy wód nie będę chcieli na nich zarobić?

Będą najróżniejsze łowiska w najróżniejszych cenach, na jednych będzie można łapać metrowe trocie czy głowatki za grubą kasę, na innych czesać płoteczki i leszczyki za 3 zeta od kilograma. Te które będą cieszyły się największym zainteresowaniem będą się rozwijać i przejmować inne łowiska, które będą bankrutować bo nie trafią z ofertą w klienta. Tak jak w realu sklepy z dobrą ofertą otwierają filie i tworzą się sieci, tak samo może być z dobrymi łowiskami. Ale tylko dlatego, że nic nie będzie regulowane i zagwarantowane.

Jak to sobie wyobrażasz, że ustalimy teraz ile ryb do której wody trzeba wpuścić i ile ma składka kosztować, a potem rozpieprzy się PZW i przyjdą prywaciarze i spełnią nasze wcześniejsze ustalenia? A jak powiedzą, że na takich warunkach to se sami gospodarujcie, to co – założymy nowe PZW?
Ten prywaciarz który najwięcej za dzierżawę zapłaci sam ustala co tam będzie robił i wolno mu nawet krokodyle tam hodować. Ale nie zrobi tego na pewno, bo gdyby był takim durniem nie miałby pieniędzy żeby wygrać licytację. Dlatego będą tym zarządzać ludzie z głową na karku i pieniędzmi, a nie stare komuchy, SBecy i inne leśne dziadki.

Jedyne co trzeba zrobić to zlikwidować PZW, cała reszta zadzieje się sama, każdy prywaciarz zrobi to według własnej wizji i na własne ryzyko, a my przyjdziemy na gotowe i własnymi pieniędzmi zagłosujemy na rozwiązania które nam odpowiadają. I ostatecznie to my zadecydujemy jak mają wyglądać łowiska i co ma w nich pływać, oni będą musieli dostosować je do naszych potrzeb. Tak działa rynek, konsument rządzi producentem.

Oczywiście skończą się czasy, gdzie za 100 czy 200zł mogłeś legalnie w ciągu roku ponad 100 sandaczy z zalewu wyjąć (byli tacy).
Z drugiej strony jak teraz idę nad Pilicę to za 20-30zł przynęt urywam nie mając kontaktu z rybą, więc tak drogo za łapanie niczego to też nie będzie.

Problem nie leży w tym, że łowiska które powstaną będą nie takie jak chcemy,
problem w tym, że one nie powstaną bo PZW ma praktycznie monopol i zielonego pojęcia nie mam jak można zakończyć żywot tej organizacji.

Chyba jedyne co można robić to uswiadamiać wszystkich, że problemem ani nie są kłusole, ani inni wędkarze tylko samo PZW i jego gospodarka zupełnie nie dostosowana do dzisiejszych potrzeb, która spowodowała, że ryb w wodzie jest mniej więcej tyle ile było towaru na sklepowych półkach w stanie wojennym.
Trzeba zainicjować jakąś kampanie anty-PZW w necie, tak żeby zrobiło się głośno i zaczęto o tym rozmawiać w mediach. Ten artykuł we wprost i wypowiedzi na różnych forach i blogach świadczą że coś zaczyna się dziać. Trzeba to mocniej rozdmuchiwać.

Nawet jeżeli celu nie osiągniemy, to ZG zacznie trochę gaciami trząść i żeby sprawę uspokoić przynajmniej jakąś radykalną reforme weźmie pod uwagę.

6 października 2014 at 2:28 pm

Masz rację że te „najgorsze mendy” z reguły robia najlepsze interesy.
Chodzi o to że nie wiadomo jak taki właściciel podszedłby do sprawy – czy zająłby się hodowlą pod sieci i miałby w d…. wędkarzy czy np. stworzyłby łowisko z prawdziwego zdarzenia i ludziska mogłyby machać kijem.
Tak jak napisałeś w ostatnich zdaniach – potrzebny jest jakiś secenariusz, regulamin postępowania, prawo, żeby taki prywaciarz nie wyłoił zbiornika do zera i np. nie ogłosił upadłości (co praktycznie wiąże się z brakiem odpowiedzialności).
Kwestia kolejna i pewnie jedna z najważniejszych – koszty dla przeciętnego wędkarza. Zasoby portfeli wędkarzy są różne. Czy taki biznesmen stworzyłby łowisko takie, aby Ci biedniejsi równiez mogli wędkować? Może mu np. wystarczyć pewna grupa ludzi, którzy zapłacą jakąś określoną składkę tak aby mógł wystarczająco zarobić i będzie miał gdzieś, że jakiegos tam ludka nie stac na łowienie na jego akwenie. Co wtedy takiemu zrobisz?
Pewnie takich znaków zapytania byłoby dużo więcej, ja nie upieram się przy tym aby PZW zarzadzało, trzeba tylko znaleźć dobrą alternatywę.

6 października 2014 at 10:28 am

Paweł, nawet jeśli ten majątek zostałby oddany za bezcen mafiozom, złodziejom i kurw… to będzie lepiej.
W tej chwili pomimo, że włada tym PZW to w praktyce są to wody bezpańskie, gorzej już nie może być. To tak jak ziemia leżąca ugorem, znajdziesz kilka maślaków na hektarze, krowa może trochę trawy pojeść.
Jeżeli przejmuje taką wodę prywaciarz (nawet za bezcen) to nie po to żeby ją mieć, tylko żeby na niej zarabiać. Im większą jest mendą tym lepiej, bo więcej będzie chciał na niej zarabiać. A jak może zarabiać na wodzie – musi produkować ryby, albo pod odłowy sieciowe zwiększając podaż na rynku i obniżając cenę ryb, albo pod wędkarzy (zwiększając podaż i obniżając cenę wędkarstwa). Im więcej takich mend tym lepiej.
I tak niewidzialna ręka rynku najbardziej niskie pobudki zaprzęga do pracy w pożytecznym celu, i nie wymyślono mechanizmu który zrobił by to lepiej.

W każdym razie ten najgorszy scenariusz byłby i tak lepszy od obecnej sytuacji, ale możliwe, że udało by się to zrobić trochę bardziej uczciwie, wystarczy nie sprzedawać wód tylko oddawać je w dzierżawę w licytacjach i to na niezbyt długi okres. Jak ktoś konkrętną sumę za dzierżawę zapłaci to nie po to, żeby zniszczyć populację i odłowić wszystko do zera.

6 października 2014 at 9:00 am

Nie lubię być pesymistą ale znając realia naszej prywatyzacji (oczywiście nie uogólniam) kolesiostwo ogarnęłoby temat. Najpierw wszystko by zostało zniszczone, sprzedane, złupione a potem zaczęłoby się robić majątki.
Porównywać z Norwegią, Szwecją, Finlandią nie ma co. To inne kraje, o wiele bogatsze, ludzie w wielu wypadkach nie jedzą złowionych ryb i stac ich na opłaty na komercjach aby sobie połowić.
U nas jak na razie góruje mięsiarstwo.
Żeby rozwalić „chore” PZW trzeba najpierw przedstawić propozycję czegoś korzystniejszego co zostanie zaakceptowane przez ogół, a nie robic po „naszemu” tak aby cwaniacy sie dorabiali a zwykli ludzie „bidowali”.
Napewno trzeba coś zrobić aby w polskim wędkarskim światku było lepiej, ale zrobić tak aby nie wpaść z deszczu pod rynnę.
Dużo sie mówi, pisze a mało działa. Ludzie pokrzyczą, ponarzekają i tyle. Cięzko jest coś poprawić nie działając.

4 października 2014 at 2:37 am

w załączniku artykuł z Wprosta

Załączniki:
You must be logged in to view attached files.

4 października 2014 at 2:32 am

polecam do poczytania
http://www.wedkarstwotv.pl/component/content/article/48-spoecznosc/1637-wdkarz-idzie-na-wojn-artyku-z-tygodnika-wprost-nr-35-

Przy okazji, czy są gdzieś do wglądu sprawozdania finansowe okręgu (nie powinno ich być na stronie)?.

4 października 2014 at 1:56 am

Nie są potrzebne projekty, plany pięcioletnie, narady itp. – potrzebna jest totalna rozpierducha, żeby kamień na kamieniu z PZW nie został, reszta sama się zrobi, łowiska urosną jak grzyby po deszczu.

Byle rolnik dostanie kawałek rzeki w swoje łapy i nagle woda ożyje, a kłusola ze świecą nad tą rzeka nie znajdziesz. Tak samo jak zboże na polu mu rośnie i niech mu kto w szkodę wejdzie. Nie ma w tym żadnej filozofii, jest tylko jeden warunek – musi zainwestować WŁASNE PIENIĄDZE i zyski też muszą być jego.

Zobacz co stało się z restauracjami, sklepami, telefonami, radiem, telewizją czy każdą inną branżą którą z łap państwowych czy spółdzielczych wyrwano. A zawdzięczamy to nie temu, że tak to ktoś zaplanował, tylko temu że nie zaplanował i przestał się (w sporym zakresie) wpierd….

Organizacja i utrzymanie łowisk nie jest szczególnie trudną działalnością i do najlepszych światowych wzorców bez trudu zbliżymy się w ciągu kilku lat. Jeśli taki dzierżawca cokolwiek zrobi źle to zbankrutuje, a na jego miejsce przyjdzie inny, mądrzejszy. Oczywiście będzie mógł robić co chcę a my będziemy musieli się dostosować albo tam nie łowić. Tak samo jak teraz każdy sklepikarz może dawać 100% marży i wpuszczać np. tylko murzynów. Ale zamiast tego wszędzie widzę tylko napisy: promocja, przecena, najtaniej, najlepiej, itd. Tylko do takich działań sprowadza się ta ich dowolność w narzucaniu reguł.

A co się stanie jak PZW coś zrobi źle, np. ichtiolog się pomyli, albo spali się kasa pancerna ze składką z całego okręgu? W sumie nic, najwyżej ryby zdechną. No to zdychają i w sumie nic się nie dzieję, drapią się tylko w głowy a od krytykantów żądają konstruktywnych pomysłów, zaangażowania w sprawę, czynu społecznego, przyjścia na zebranie, itd.
A takiego chu…. Mam w d… czyn społeczny, mam w du… jakieś debilne zebrania, głosowania, uchwalania,… ja płacę i to jest warte znacznie więcej niż czyn społeczny.
Oczywiście pieniądz ma wartość większą, jednak tylko wtedy jak jest mój, natomiast jak pieniądz jest nasz to już nie jest mój i w zasadzie jest gówno wart. No, jakbym umiał tak z 10% zapierdzielić to można powiedzieć że nasze pieniądze są dla mnie warte 10% nominału. No więc jak umiem to zapierdzielę, (i chwała za to tym co umieją bo przynajmniej 10% będzie wydane w sposób racjonalny). Reszta też będzie wydana ale to będzie wydawanie cudzych pieniędzy na cudze potrzeby, czyli najgorsza z możliwych opcji pod kątem racjonalności wydatków. Szkoda uzasadniać – wiadomo o co chodzi. Ważne jest przy tym tylko, żeby mniej więcej wsłuchać się w potrzeby tych co na zebrania przychodzą i będą na nas głosować w przyszłości. Więc dla Janka pierdzielnie się nową kładkę nad strumykiem, żeby znów do wody nie wpadł, Heńkowi wytnie się krzaki przy dojściu na łowisko, a z Zenkiem na wycieczkach się pochla i pożre jak należy. Pierdzielnie się jeszcze ze 40 wypasionych stanowisk wędkarskich na Kotlinach a za resztę trawę się pomaluje i będzie gites.

I nie chodzi o to, że to wina ludzi, że źle gospodarują. Ci ludzie zachowują się zupełnie prawidłowo, 90% z nas będąc na ich miejscu, gdzie można sobie pozwolić na pewną dowolność w wydawaniu cudzych pieniędzy będzie działać w ten sam sposób. Taka jest natura ludzka i dzięki niej świat się rozwija, dzięki egoizmowi jednostek. Trzeba tylko pozwolić tym krwiopijcą, żeby bardziej oficjalnie mogli nas doić na własny (a nie na cudzy) rachunek i momentalnie będziemy mieli mnóstwo tanich i rybnych łowisk.

Nie da się więc uzdrowić PZW bo „własność społeczna” jest tworem którego nie da się ubrać w ładne ubranko – a wiele tęgich głów, takich jak Marks, Lenin, itd próbowało.

Nie sądzę też, żeby PZW dało się oddolnie lub odgórnie rozwiązać.
Dochodzę do wniosku, że jakiekolwiek działanie na korzyść PZW (w tym czyn społeczny i angażowanie się w sprawy koła) oddala w czasie jego upadek i jest działaniem przeciw wędkarzom.

Kłusownictwo jest też działaniem przeciw wędkarzom, ale z drugiej strony przybliża dzień w którym żaden z członków nie opłaci składki, a to będzie piękny dzień i prawdziwe święto wędkarskie, coś jak odzyskanie niepodległości. I obawiam się, że właśnie taki wariant nas czeka, a jeśli tak to w sumie lepiej żeby nie ciągnęło się to latami, tylko rach-ciach i po krzyku.

3 października 2014 at 11:25 pm

Tylko czekałem na tekst Kocura – „wielkiego zwolennika PZW” :mrgreen:

cyt. „Mam kilku kolegów, którzy działają w związku, nie chcę, żeby czuli się urażeni po moim poście.
Jednak uważam, że kilka osób normalnie myślących, wędkujących czynnie tego betonu nie skruszy. Nie ma na to szans, prawda?”

Zawsze od czegoś trzeba zacząć, jeżeli nie będziemy robić nic, pozostanie tak jak jest.

Wiele spraw które tu poruszyłeś niestety nie zależy bezpośrednio od PZW (silniki spalinowe, brak dojazdów do brzegu, dyskotetki. Nie zwalajmy wszystkiego na nich.

Zalewem zarządza RZGW – w większości opisów gdzie wymienione są funkcje ZS, wędkarstwo zajmuje ostatnie lub przedostatnie miejsce!

Tak jak napisałem wcześniej, wiele jest do zrobienia, są ludzie którym zależy aby było lepiej a alternatywy praktycznie nie ma.
Łatwo jest pisać żeby PZW rozpierdzielić – ale co w zamian?
Potrzebne są konkretne projekty – takie które przyniosą korzyści.

3 października 2014 at 4:10 pm

Szymon… Wiesz? ja myślałem, że ja jestem jakiś inny. Że zupełnie ze mną źle. Twój post podniósł mnie na duchu. Teraz wiem, że nie jestem jakimś porąbanym odmieńcem, że są jeszcze ludzie myślący podobnie.

EKONOMIA… jakiś czas temu pisałem, że wszystko powinno być poparte ekonomią. Więcej ludzi zapłaci, będzie więcej kasy i więcej ryb w rezultacie. To powinien być doskonały biznes, gdzie do tego ryb będzie coraz więcej. Bo ludzie przyjdą i dadzą kasę.

Nasuwa się pytanie gdzie w ogóle jest kasa ze składek?? Może ktoś oficjalnie poda jaka jest kwota na kącie bankowym okręgu??

A gdzie ta kasa powinna być? w wodzie, w postaci ryb….

A do wody trafia 14% wpłaconych przez nas pieniędzy. Niech mnie ktoś poprawi jeśli jest inczej, taką statystykę znalazłem w internecie.

Zakazami i ograniczeniami ludzi a co za tym idzie kasy się nie ściągnie.

Bezsensowny jest zakaz łowienia do czerwca z łódki. OK nie spinningujemy, ok, ale co komu przeszkadza, że popłynę sobie w ustronne miejsce płotki łowić na spławik??? Na brzegu nie ma miejsca, bo posiadacze łódek maja zakaz korzystania z nich i zajmują miejsce na brzegu.
Nie można ludzi traktować jak przestępców zanim jakiegoś przestępstwa nie popełnią.

Co ciekawe, gruntówki z trupkiem można stawiać w maju, a z łódki płotek na spławik łowić nie można.
Logika godna Nobla. Ile łbów nad tym myślało?

Samochodem nie pojadę, bo zakazy… Strefa ochronna, to i drogi normalnej być nie może bo w parku krajobrazowym musi być SYF, bo syf jest ECO, a niesyf już eco nie jest.

Natomiast super eco jest sypanie ton paszy, z nadzieją, że zamiast 50kg wrzucę do zalewu 500Kg to może coś złowię. Ktoś się zastanawiał kiedyś co się z tą paszą dzieje? jak to skiśnie tam?

Zakaz pływania na silnikach spalinowych!!!
To już jest potencjalne morderstwo. Bo przyjdzie szkwał i uciec nie ma jak. A zalew sulejowski to nie jakaś sadzawka, to kawał poważnej wody.
Można wprowadzić zakaz pływania więcej niż 15 km/h. Jak jest w cywilizowanym świecie.

Jeśli ktoś zna nazwiska tych ekonawiedzonych niech tutaj je publicznie poda. Niebawem wybory samorządowe..
Że orlik jakiś lata…….

Ale dyskoteki do 5 rano orlikowi pewnie nie przeszkadzają?? Ludzie, byłem w nocy na środku zalewu, na łódce przedmioty mi podskakiwały (przy bezwietrznej pogodzie) tego nie dało się wytrzymać. Zrobił coś w tej sprawie związek?

Za zakazem pływania na silnikach spalinowych są ci, którzy chyba nigdy z takim napędem nie pływali.

De facto, w parku krajobrazowym jest zakaz pływania łodziami motorowymi. Co w świetle prawa oznacza, że pływając z silnikiem elektrycznym łamię prawo na równi z silnikiem spalinowym!!!!

Nie da się zmienić??
Myślę, że kilka doniesień do prokuratury, że podczas zawodów wędkarskich organizator w sposób zorganizowany łamał prawo zmusi coniektórych do działania.

Wprowadza się okres ochronny na okonia czy cokolwiek innego?? A kto wogóle bierze 16 centymetrowe okonki?
A czy ktokolwiek szacował jaki jest udział w połowach wędkarzy w ogólnym spożyciu ryb z jeziora?

Obawiam się, że sumy zjadają znacznie więcej niż łowią wędkarze.

Proponuję działaczom związku, teraz jak te sumy tam wpuścili, żeby prowadzili z sumami rozmowy wychowawcze, że ich też wymiary ochronne obowiązuje, a sumową młodzież namawiali do wegetarianizmu.

Mały włos a zakazany zostałby trolling……
Nie jestem jakimś zwolennikiem trollingu…, ale ludzie. Trolling to jedna z lepszych rzeczy, która mogła się temu zalewowi zdarzyć. Dzięki temu zalew jest codziennie trałowany i ustawienie kłusowniczej sieci już łatwe nie jest. Zresztą wg prawa dozwolony jest trolling na wiosłach.

Wydawanie zezwoleń na wędkowanie na osuszonych zbiornikach jest pomysłem rewelacyjnym…
Żeby było tego w zezwoleniu więcej, może wpisać, że można wędkować na Placu Kościuszki w Tomaszowie Maz.
ze szczególnym uwzględnieniem wyższych wymiarów ochronnych na rzeczonym placu.

I tak mi się wydaje, że wszyscy ci działacze, to „ukryta opcja gejowska”.
Bo o 4 rano najpierw szarpię się z akumulatorami, kwas z akumulatorów się leje po nogach, do zalewu, bo silniczka spalinowego nie wolno.
Po ciemku brudnymi rękoma mam wpisać się w rejestr, bo jak nie kara nieuchronnie mnie dosięgnie.
Rejestry mam 3, bo musiałem zapłacić w 3 okręgach… Teraz znaleźć ten właściwy….po ciemku..

Podobnie wielu innych wędkarzy…., całe rzesze wędkarzy, którzy na to wszystko kwitują: „a ch…. im w dupę”. Naprawdę takie słowa słyszałem.
Dlatego napisałem o „ukrytej opcji gejowskiej”. Bo chyba takie jest marzenie największe działaczy.
Naprawdę pragniecie, żeby tak się o Was ludzie wyrażali?

Jak już ktoś chce coś dobrego zrobić, konkretnie wykopać kawałek portu dla wędkarzy. To podaje się człowieka do sądu. Poddał się samoukaraniu, portu nie ma, sprawa przycichła.

Zakazy, nakazy cuda niewidy. Realny socjalizm stosowany. Korea Północna w sercu Europy.

Dla porównania dam przykład regulaminu pływania barkami turystycznymi we Włoszech.
Jest 5, słownie pięć punktów.
1. pływamy prawą stroną
2. Przynajmniej jedna osoba na barce musi być trzeźwa
3. ci z prawej mają pierwszeństwo.
dwóch ostatnich punktów nie pamiętam…. ale wystarczy, a nie 5 rejestrów, tomy regulaminów…
Wędkarze mają nad wodą wypocząć, żeby w pełni sił mogli w tygodniu pracować, żeby płacić podatki.

Ludzie jak zakażecie całkiem łowienia ryb, to sprawa się rozwiąże sama. Może wprowadźcie taki zakaz i poddajcie się społecznej eutanazji.
Idźcie na całość, nie ucina się kotu ogona po kawałku.

Mam kilku kolegów, którzy działają w związku, nie chcę, żeby czuli się urażeni po moim poście.
Jednak uważam, że kilka osób normalnie myślących, wędkujących czynnie tego betonu nie skruszy. Nie ma na to szans, prawda?

Najgorsze jest to, że znam też kilka młodych osób, które kultywuje tradycję betonu. Politykę nakazowo rozdzielczo zakazową.

Najgorsze jest to, że jak powstanie stowarzyszenie ochrony ślimaczka biegaczka, to oznacza, że ślimaczek ma przechlapane.

Tak działa nasz związek. Związek zajmuje się tępieniem wędkarzy, a nie działa na rzecz wędkarzy.
Mamy dwa krytyczne głosy w dyskusji.

Reszta jest zadowolona?

3 października 2014 at 3:19 pm

Szymon,

Oczywiście że w PZW a zwłaszcza w ZG jest jeszcze wiele do zrobienia.
Nie można również brac wszystkiego jedną miarą.
Są ludzie którym zależy aby było dobrze i robią co mogą aby tak było, z drugiej strony jest tzw „beton” – który ciężko skruszyć.
Nie wiem czy przejęcie wód w prywatne ręce byłoby dobrym rozwiązaniem – co np z rzekami. Podzielą np taką Pilicę na kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt odcników i aby tam połowić musiałbys każdemu właścicelowi płacić haracz?! Taki prywatny własciciel ustanowiłby sobie co chciał i jak chciał – Ty tylko musiałbys się dostosować – jak nie to „wypad z baru”. On musi zarabiać – także nie licz że bedziesz łowił za grosze tyle ile będziesz chciał – patrz prywatne firmy którę dzierzawią jeziora od PZW (większość z nich eksploatuje je do zera a potem ogłasza upadłość i do widzenia) – tu głupotą PZW jest to że tak postępuje.
Nie jeden prywaciarz kupiłby sobie takie powiedzmy Kotliny i podziękował by wędkarzom, albo zrobił prywatne łowisko dla wybranców:)
Dlaczego 20 lat temu i więcej ryb było w brud – PZW wtedy było dobre?:) – chyba odpowiesz sobie na to pytanie sam.

Co do zbiorników – to się zgadza – 6 popłynęło w bardzo krótkim czasie – ale czy to nieszczęsne PZW jest temu winne?
Kotliny – remont grobli, Opoczno – przebudowa zbiornika, Miedzna – remont tamy, Spała – głupota totalna, Lesisko i Żelechlinek – wójt sobie zarzyczył, czy coś takiego.
Pewnie że można było zmniejszyć składkę (dobry to był gest z ich strony), ale czy wczesniej było wyszczególnione że tyle a tyle płacisz za wędkowanie w danym zbiorniku?

Co ma powiedziec Okręg Łódź:-P

Co do pilnowania – PSR nie jest strażą PZW tylko wojewody. O to nie można mieć do nich pretensji. Za to okręgowa powinna być liczniejsza (w tym roku jednego więcej zatrudnili :mrgreen:) – co oni mogą zrobić – no teraz mogą – kilka zbiorników odpadło 😉

Co do drapieżnika na ZS – dobrze wiesz że sa, nie wiem jak często jesteś nad wodą, ale mam znajomych którzy są dość czesto i trochę w tym roku połowili. Nie ukrywam że przdałoby się więcej rybek – ale kto by tego nie chciał.