[wpdreams_ajaxsearchpro id=1]
Piliczne Bolenie część II
bolek600

Ponieważ wiosna i maj za pasem postaram się  przybliżyć technikalia połowu mojego ulubionego drapieżnika – bolenia. Ryba ta wymaga troszkę innego podejścia niż bardziej pospolite gatunki występujące w nizinnych rzekach. Jedno jest pewne i przetestowane, jeśli chcemy złowić bolenia, nastawmy się tylko na tego przeszywającego  powierzchniowe warstwy wody  rozbójnika. Oczywiście, można złowić bolenia przy okazji, (co i mi się trafiło) jednak jeśli nastawimy się na celowy połów  stosując się do   wskazówek opisanych w blogach i ogólnie dostępnej literaturze  raczej powinniśmy odnieść sukces.

Czytaj cały artykuł na blogu Przemka

Catch and release
!1111039_59985823

Jakiś czas temu na naszym czacie została poruszona sprawa C&R. Chwilę później zostałem zwyzywany przez Zbyszka i Łukasza od rzeźników. W ich opinii nie jestem wędkarzem. Tak to już bywa, że jak się rozmawia na czacie publicznym, różni ludzie tej dyskusji się przysłuchują… Dostałem prywatnego maila w tej sprawie, którego postanowiłem tutaj opublikować. Nie jest to głos amatorski, na zasadzie a tak mi się wydaje. Osoba, która to napisała posiada szerokie wykształcenie z zakresu etyki, szerokie doświadczenia życiowe z życia na różnych kontynentach i w różnych kulturach.

Cytuję:

C&R to raczej problem psychologiczny niż etyczny.

Gdyby spytać rybaka na Mekongu, Indianina w dżungli, czy Papuasa ? Po co łowi ryby? – to zastanawiałby się nad stanem umysłu pytającego. Oczywiste jest, że ryby łowi się do jedzenia lub na sprzedaż, -też do jedzenia.

Ile trzeba złowić? Tyle ile się zje albo sprzeda. Kropka.

Skąd więc pomysł na łowienie i wypuszczanie?

Z dobrobytu, wszechobecnej komercji i pogardy dla natury. O ile myśliwi mają alibi ? zabijają zwierzęta w zastępstwie drapieżników, które wcześniej wytrzebili do nogi, o tyle wędkarze nie mają żadnego rozsądnego argumentu.

Jeśli założymy, że każdy wędkarz ma podstawową wiedzę o środowisku ryb, to ma również świadomość, że stosując C&R jest szkodnikiem. Rani rybę, ściera jej warstwę ochronną śluzu, powoduje szok. Taka ryba w środowisku pełnym bakterii, drobnoustrojów, pasożytów i drapieżników traci szanse na przeżycie. C&R zachęca do nieograniczonej ilości połowu, a mamy przecież tylko w Polsce 2 miliony wędkarzy. Przeliczcie !

Jaki jest zatem cel pomysłu C&R, kto wam wklepał w mózg chęć łowienia bez opamiętania i wyrzutów sumienia. Bo w podtekście ma to być metoda ekologiczna (?!).

Jest w tym rozumowaniu jeszcze coś niemiłego. Wędkarze kupują ten komercyjny kit bezkrytycznie, jako rodzaj usprawiedliwienia. Zamiast powiedzieć sobie jak dojrzały człowiek ? jestem szkodnikiem i łowię dla przyjemności, bo taki jest mój męski testosteronowy atawizm.

Ma to związek z uczciwością wobec siebie, bo człowiek inteligentny ma zwykle złe o sobie mniemanie i o swoim smętnym tańcu – to akurat Szymborska, ale pasuje też do C&R.

Osobiście pod tym tekstem podpisuję się czterema łapami.

Mając dylemat okaleczyć 10 czy 15 szczupaków i wypuścić je okaleczone, czy złowić dwa, zabić je zjeść i przestać okaleczać inne ryby??? Co wybierzemy? Zdeklarowany wyrachowany sadysta, usprawiedliwiając się super cool zasadą C&R będzie okaleczał ryby bez opamiętania, wmawiając wszystkim jakie to ekologiczne, jakie cool i obrażając wszystkich, którzy się sprzeciwią. Wyzywając jak pokazują ostatnie wydarzenia od „od rzeźników” odbierając mi prawo nazywania się wędkarzem (Zbyszek) Sam wybiorę drugą opcję, złowię dwa, zjem. Dla mnie bardzo często wędkowanie kończy się po kilkunastu minutach. Mając rybkę przestaję dalej łowić. Umiem zabić rybę i ją zjeść, ale nie umiałbym jej ranić dla zabawy. dla mnie to nie jest takie cool jak to się przedstawia na forach. Jak złowię swoją rybkę na kolację włóczę się łódką po jeziorze, ale nie łowie dłużej… Mając rybkę, umiem się opanować i nie bawić się dalej w wyrachowanego sadystę.

Propagowanie pseudoekologicznej, pseudoetycznej, pseudoludzkiej ideologii C&R uważam już za szczyt obłudy. Jak widzę koszulki C&R, widzę czapeczki C&R, na wielu forach ludzie mnie namawiają do C&R rzygać mi się chce od tej chorej propagandy.

Nigdy nie zgodzę się na propagowanie sadyzmu, na propagowanie homoseksualizmu, na propagowanie MultiKulti i wielu rzeczy ostatnio politycznie poprawnych. Może jestem staromodny, konserwatywny, choć w sprawie multikulti Angela Merkel ostatnio podziela moje zdanie, sama powiedziała, że multikulti było błędem.

Piliczne Bolenie część 1
20120623_080539

Pilica poniżej Zalewu Sulejowskiego nijak ma się do środkowej Odry, jeśli chodzi o boleniowe łowy. Nie występują u tutaj miejsca sprzyjające masowemu występowaniu tego jedynego karpiowatego drapieżnika. Brak uregulowania główkami (nawet jeśli są, są słabym miejscem żerowania boleni ze względu na silne wypłycenia) powoduje, że trzeba poświęcić wiele czasu na obserwację wody i żerowania rapy.

Read more

Kogut sandaczowy, przynęta (nie)doskonała
Styczeń 30, 2013
12
kogut

kogut sandaczowyŻeby nie było, że jakieś świętokradztwo tu czynię, że ośmielam się marne słowo na koguta powiedzieć. Sam łowię na koguty bardzo często, lubię tę przynętę. Jednak narosło wokół niej tyle mitów, że warto choć część z nich rozwiać. Z drugiej strony, przynęta jest traktowana jak relikwia, jej kształt to absolutna świętość. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka niekonsekwencji i niedoskonałości „przynęty doskonałej”

·Siła zacięcia. Panuje powszechne przekonanie „sandacz ma twardy pysk, dlatego kogut musi być uzbrojony w kotwiczkę”. W latach 80 tych i 90 tych nikt jakoś nie narzekał na twardość pyska sandaczowego. Otóż 3 groty kotwiczki jest dokładnie 3 razy trudniej wbić niż jeden. Siła rozkłada się na trzy groty. To się dzieli nie dodaje. 

Cały sens stosowania kotwiczki leży gdzie indziej…

Read more

Przejdź do paska narzędzi