[wpdreams_ajaxsearchpro id=1]
Pierwsze Trotki
28 stycznia 2013
1
Zdjęcie330bis

Zdjęcie330bisPrzez cały tydzień dreptałem z nogi na nogę nie wiedząc co ze sobą zrobić. W pracy gapiłem się w komputer oglądając filmiki z you tube które zawierały ?Troć? w nazwie. Moi koledzy też pochłonięci zakupem przynęt i zbieraniem informacji. Tak to jest jak wędkarz stwierdzi że ma chęć spróbować zimowego wędkarstwa w pomorskich rejonach.
Wyjechaliśmy o trzeciej rano w sobotę i po zaśnieżonej podróży dotarliśmy o godzinie dziewiątej z groszami do pierwszej upatrzonej miejscowości nad Wieprzą – Korzybia.

Po wyprostowaniu kości , ruszyliśmy nad rzekę zrobić rekonesans. Wybraliśmy górny odcinek ze względu na słabą zimę w tym roku i przesunięcie tarła łososiowatych , w takich warunkach rybki jeszcze nie zaczęły schodzić w dół. Rzeka uraczyła nas piękną scenerią : ośnieżone łąki , krystaliczna woda i super krajobrazy. Poszedłem w dół od mostu a Zbyszek (dizzy) i Paweł w górę rzeki. Po około 30 min. mam wyjście do obrotówki jakiejś rybki lecz z dużej odległości nie widzę jakiej. Po kilkukrotnej zmianie wabika nie ma reakcji i odpuszczam idąc dalej. Na kolejnym zakręcie zapinam pstrąga potokowego , który po kilku pięknych świecach ląduje na brzegu. 32 – dwu centymetrowa chudzina wymęczona tarłem wraca ostrożnie do wody.

Zdjęcie600Po kilku następnych rzutach dzwoni Zbyszek mówiąc że zmieniamy miejsce na Stary Kraków bo kelcików nie ma. Z niechęcią się godzę. Przejeżdżamy 30 km. i widzimy Wieprzę w Starym Krakowie niosącą jeszcze wody śniegowe , rdzawe , wysokie i szybkie (parę kilometrów a różnica olbrzymia) Jedyne rozwiązanie – ciężkie wahadełko które mimo wszystko z trudem dochodzi do dna – porażka. Decyzja – jedziemy dalej. Wybór pada na Grabową w Darłowie. Po około godzinie okazuje się że ryby w rzekach w ogóle nie ma , miejscowi nic nie łowią i każdy narzeka.Tak zakończyliśmy sobotę. Kwatera w Łazach nad samym morzem i napój wystrzałowy wypity stojąc w woderach w morzu rekompensuje brak brań.

Zdjęcie334

Niedziela rano ruszamy na kanał Jameński szukać srebrniaków. Po godzinie nic. Nie wiedząc co robić bo mając świadomość że troci nie złapiemy postanawiamy jadąc w kierunku domu obłowić górną Słupię w Kołczygłowach.

IMG-20130113-00021

Na miejscu każdy z Nas rozszedł się po rzece. Przechodząc ok 200m wchodzę do rzeki żeby ominąć powalone drzewo i …potykam się o kamień i ląduje na twarz w lodowatej wodzie. Wierzcie mi że woda w woderach i mokre ciuchy przy 5 stopniowym mrozie są lepsze niż skok na bandżi. Przebrałem się pospiesznie w aucie wkładając kalosze bo drugich woderów nie mam , chłopaki stwierdzili że idziemy dalej razem. W niedużych odległościach od siebie łowiąc przechodzimy około 2 km.

Zdjęcie341bis

Po niefortunnym kroku wpadam w bagno jedną nogą po jajka. Pomyślałem sobie co i kiedy komu złego Ja zrobiłem że mam takiego pecha. Wołam Pawła żeby mnie wyciągnął bo oparcie się na drugiej nodze graniczyło wpadnięciem po pachy. Paweł z uśmiechem podał mi rękę i …. wpadł po pas obok mnie. Gruchnęliśmy śmiechem wołając Zbyszka .

Zdjęcie34Zdjęcie344

Zbyszek dochodzi do Nas niosąc w ręku małego potokowca któremu zwraca wolność żeby mieć wolne ręce do wyciągania. Cała Akcja około 15 minut. Stanęliśmy nad brzegiem patrząc na siebie i parskając śmiechem. Cali w błocie ruszamy dalej i po kolejnych 10 m znowu grzęznę po pas. Tym razem już zaczynam odczuwać zimno. Zbyszek wyciągając mnie znów się zapada uderzając nosem w wystający kołek którego chciał się złapać. Po tym zdarzeniu jak rumburaki wracamy do auta mówiąc dość.

IMG-20130113-00015bisWiele by pisać…..było fajnie , spontanicznie , trochę bezrybnie ale z przygodami . Ps. W Darłowie w niedzielę były zawody trociowe. Na 25 osób padły dwie rybki (47 , 50 cm) srebrniaki także nie tylko my mieliśmy pecha.


Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 − 7 =

Przejdź do paska narzędzi